Liczba lekarzy w Polsce rośnie w rekordowym tempie, a ich zarobki osiągają bezprecedensowy poziom. Mimo to pacjenci wciąż czekają latami na wizytę u specjalisty, a dyrektorzy szpitali alarmują o kryzysie. Najnowszy raport Think Tanku SGH dla Ochrony Zdrowia pt. „Braki kadry lekarskiej – strategia działań w różnych horyzontach czasowych” rozbija uproszczone mity i udowadnia, że polska medycyna cierpi na głęboki niedobór strukturalny. Samo „dosypywanie pieniędzy” już nie działa – system wymaga natychmiastowego uwalniania czasu lekarzy i nowej alokacji regionalnej.
1. Wielki paradoks: lekarzy przybywa, system paraliżuje
W powszechnej debacie publicznej dominuje przekonanie, że kluczem do skrócenia kolejek w ochronie zdrowia jest zwiększanie nakładów finansowych i masowe kształcenie nowych kadr. Jednak twarde dane zebrane przez autorów raportu Think Tanku SGH pod redakcją prof. Moniki Raulinajtys-Grzybek pokazują zupełnie inną rzeczywistość. W latach 2019–2024 liczba lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentem w Polsce wzrosła z 125 349 do 141 193 osób. To dynamiczny przyrost o 13 proc. , który znacząco przybliżył Polskę do średniej państw OECD (wynoszącej 3,9 lekarza na 1000 mieszkańców).
Równolegle, w ślad za ustawą z 2017 roku określającą minimalne wynagrodzenia w ochronie zdrowia, pensje personelu medycznego rosły w tempie kilkunastu proc. ent rocznie, wykraczając daleko poza średnią dynamikę w gospodarce. Dlaczego więc pacjenci nie odczuwają tej zmiany w postaci łatwiejszego dostępu do leczenia? Odpowiedź tkwi w naturze niedoboru. Ma on charakter strukturalny i jest napędzany trzema nakładającymi się siłami: gwałtownym wzrostem popytu ze strony starzejącego się społeczeństwa, skrajnie nieefektywną organizacją czasu pracy oraz wadliwą dystrybucją kadr.
2. Zegar demograficzny i głęboka luka pokoleniowa
Największym zagrożeniem dla ciągłości polskiego systemu ochrony zdrowia jest demografia samych lekarzy. Aż 40,07 proc. . czynnych zawodowo lekarzy w Polsce ma obecnie 55 lat lub więcej, co plasuje nasz kraj w ścisłej czołówce państw o najstarszych kadrach medycznych w Europie. Co gorsza, w strukturze wieku lekarzy występuje poważne załamanie w grupie wiekowej 45–54 lata – lekarze ci stanowią zaledwie 16,41 proc. . ogółu.
| Grupa wiekowa | Liczba lekarzy | Udział proc. entowy ( proc. . ) |
| ≤ 34 lata | 35 351 | 25,04 proc. . |
| 35–44 lata | 26 111 | 18,49 proc. |
| 45–54 lata (Luka pokoleniowa) | 23 162 | 16,41 proc. |
| 55–64 lata | 28 943 | 20,50 proc. |
| 65+ lat (Wiek emerytalny) | 27 626 | 19,57 proc. |
Powyższa struktura ujawnia dramatyczną lukę pokoleniową. Choć napływ najmłodszych lekarzy (poniżej 34. roku życia – 25,04 proc.) jest duży ze względu na dynamiczne zwiększanie limitów przyjęć na studia w ostatnich latach (wzrost z 5202 miejsc w 2012 r. do 9707 w 2022 r.), to fizyczne wejście do systemu wyszkolonego specjalisty trwa od 4 do 9 lat. W tym samym czasie fala lekarzy w wieku przedemerytalnym i emerytalnym (ponad 40 proc. kadr) zacznie ograniczać pracę lub odchodzić na emeryturę, co grozi gwałtownym pogłębieniem deficytów w najbliższej dekadzie. Zjawisko to potwierdzają dyrektorzy szpitali: aż 89 proc. ankietowanych szefów placówek widzi realne zagrożenie dla zastępowalności pokoleniowej.
3. Kontraktowa „wojna cenowa” i drenaż szpitali powiatowych
Kolejną systemową słabością, którą precyzyjnie opisuje raport, jest zniekształcona struktura zatrudnienia. Większość lekarzy specjalistów w Polsce rezygnuje z tradycyjnych etatów. Według danych AOTMiT z 2024 roku zebranych z 535 szpitali, aż 73 proc. lekarzy ze specjalizacją świadczy usługi na podstawie umów cywilnoprawnych (tzw. kontraktów B2B), podczas gdy na umowach o pracę pozostaje zaledwie 25 proc. W grupie lekarzy bez specjalizacji sytuacja jest odwrotna – 93,7 proc. pracuje na etacie.
W warunkach silnego niedoboru kadrowego i braku regulacji stawek kontraktowych prowadzi to do patologicznego zjawiska. Siatka płac określona w ustawie z 2017 r. staje się jedynie punktem wyjścia do licytacji stawek B2B. Szpitale, zmuszone sztywnymi wymogami prawnymi do zabezpieczenia obsady dyżurowej, zaczynają ze sobą konkurować, co napędza lokalne wojny cenowe. Mediana wartości kontraktu lekarza specjalisty w 2024 r. wyniosła 24,6 tys. zł brutto miesięcznie i była o 14,6 proc. wyższa od wynagrodzenia etatowego. Ponieważ lekarz może łączyć wiele kontraktów u różnych świadczeniodawców, rzeczywiste dochody i stopień ich rozproszenia pozostają poza kontrolą systemu. Te „igrzyska płacowe” drenują budżety szpitali powiatowych (szpitali I stopnia referencyjności), które nie są w stanie licytować tak wysoko jak kliniki w dużych miastach.
4. Geografia wykluczenia: Indeks luki SANDEM
Dostęp do lekarza w Polsce stał się funkcją kodu pocztowego. Raport SGH wprowadza innowacyjne narzędzie badawcze – model luki popytowo-podażowej SANDEM. Indeks ten, oparty na standaryzacji wskaźników popytu (POZ, AOS, hospitalizacje) oraz wskaźnika podaży (liczba lekarzy na 10 tys. mieszkańców), jasno obrazuje skrajną nierównomierność alokacji zasobów.
| Województwo | Wartość Indeksu SANDEM | Status na mapie deficytu |
| Warmińsko-mazurskie | +1,09 | Najwyższa luka popytowo-podażowa (deficyt) |
| Świętokrzyskie | +0,96 | Głęboki deficyt (silna presja na szpitalnictwo) |
| Wielkopolskie | +0,92 | Głęboki deficyt (niewystarczająca filtracja POZ) |
| Podkarpackie | Dodatnia | Wysoki deficyt kadrowy |
| Kujawsko-pomorskie | Dodatnia | Wysoki deficyt kadrowy |
Na drugim biegunie znajdują się województwa metropolitalne o ujemnych wartościach indeksu, wskazujących na względną nadwyżkę podaży lekarzy (choć nie oznacza to braku lokalnych problemów): mazowieckie (-1,18), dolnośląskie (-1,02) oraz pomorskie (-0,88). Zamiast systemowo wyrównywać te dysproporcje, polski system dopuścił do sytuacji, w której trzy województwa (mazowieckie, śląskie i małopolskie) skupiają blisko 40 proc. krajowych zasobów lekarskich, pozostawiając regiony peryferyjne i mniejsze miasta bez realnej osłony medycznej.
5. Trzy horyzonty zmian – jak uratować polską ochronę zdrowia?
Raport Think Tanku SGH nie ogranicza się wyłącznie do diagnozy – jego najcenniejszą częścią jest komplementarny pakiet rekomendacji podzielony na trzy horyzonty czasowe:
- Horyzont Krótkookresowy (do 18 miesięcy): Uwolnić czas i wesprzeć regiony. Kluczowe jest natychmiastowe wdrożenie regionalnych dodatków stabilizacyjnych dla lekarzy decydujących się na pracę w regionach o krytycznym deficycie (np. warmińsko-mazurskim). Równolegle należy radykalnie odciążyć lekarzy z biurokracji poprzez masowe zatrudnianie asystentów dokumentacji i sekretarek medycznych – lekarz musi leczyć, a nie wypełniać formularze (wypalenie zawodowe dotyka dziś aż 50–60 proc. lekarzy). Niezbędne jest też wypracowanie transparentnego systemu zachęt i uproszczenia proc. edur dla lekarzy z zagranicy (dziś stanowią oni u nas ledwie 3–5 proc. kadry, podczas gdy w Czechach to 25 proc., a w Szwajcarii 38 proc.).
- Horyzont Średniookresowy (2–4 lata): Zreformować rezydentury i przekazać zadania. Czas na reformę rezydentur (muszą uwzględniać lokalne potrzeby regionalne i kierować młodych do specjalizacji deficytowych, takich jak choroby wewnętrzne czy anestezjologia) oraz rozszerzenie kompetencji pozostałych zawodów medycznych. Delegowanie prostszych zadań na pielęgniarki, położne, farmaceutów i koordynatorów opieki (np. wypisywanie stałych recept, podstawowa diagnostyka) uwolni tysiące godzin pracy lekarzy bez straty dla bezpieczeństwa pacjentów.
- Horyzont Długofalowy (5–15 lat): Przebudować fundamenty. Konieczna jest zmiana filozofii finansowania szpitali – przejście na model Value-Based Healthcare (P4P – pay-for-performance, czyli płacenie za jakość i efekty leczenia, a nie tylko za liczbę proc. edur). Równolegle kluczowa jest rygorystyczna kontrola jakości kształcenia na nowo otwieranych uczelniach medycznych (zabezpieczenie bazy klinicznej) oraz szerokie inwestycje w profilaktykę zdrowotną, które naturalnie zmniejszą popyt na specjalistyczne i kosztowne hospitalizacje.
Lekcja dla decydentów
Opracowanie badaczy ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie to lektura obowiązkowa dla każdego, kto współtworzy polską politykę zdrowotną. Pokazuje czarno na białym, że bez odważnych, strukturalnych reform organizacyjnych samo zwiększanie nakładów na system zdrowia będzie przynosiło wyłącznie malejące efekty. Jeśli chcemy uniknąć fali zamknięć oddziałów szpitalnych w mniejszych miastach, musimy zacząć zarządzać czasem pracy lekarzy jak najcenniejszym, limitowanym zasobem publicznym.
* * *
Metryczka Raportu i Informacja o Autorach:
Raport: „Braki kadry lekarskiej – strategia działań w różnych horyzontach czasowych” (2026).
Wydawca: Think Tank SGH dla Ochrony Zdrowia, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie.
Autorzy: dr hab. Monika Raulinajtys-Grzybek, prof. SGH (red. naukowa), dr Dawid Majcherek, dr Emilia Szyszkowska, dr Izabela Książkiewicz, Klara Dyszyńska-Przystał, Hubert Puławski, Wojciech Andrusiewicz.
Badanie ankietowe: Przeprowadzone na celowej próbie 181 dyrektorów szpitali reprezentujących wszystkie województwa, poziomy zabezpieczenia szpitalnego (PSZ) oraz wielkości miejscowości w Polsce.
Raport do pobrania tu: Braki kadry lekarskiej – strategia działań w różnych horyzontach czasowych (2026)