Komunikacja w internecie

Pacjent uzbrojony w ChatGPT wchodzi tylnymi drzwiami

ILUSTRACJA: NANO BANANA 2 (NARZĘDZIE GENERATYWNEJ AI)

Patrzysz na stronę internetową swojej placówki jak na cyfrową ulotkę? Skupiasz się na widoczności logo, numeru telefonu, zakładki o nas i zdjęciu uśmiechniętej rejestracji? Jeżeli tak, to wiele tracisz. Tymczasem dobrze zaprojektowany serwis może pomóc walczyć z niepewnością i stresem pacjenta, które są naturalnym elementem choroby. Pozwala też stać się źródłem wiedzy o potrzebach, których nie widać na pierwszy rzut oka. Zobacz, jak technologia zmienia marketing medyczny.

Przeprowadzona przez zespół medicine up analiza ponad 2,5 tys. komentarzy opublikowanych w wizytówkach Google1 pokazuje jednoznacznie, że dla pacjenta najważniejsze w kontakcie z przychodnią są przewidywalność, dostępność oraz spójność w działaniu i komunikacji. Te trzy elementy to zdecydowane podium wartości, którymi kieruje się zarówno pacjent POZ, jak i usług komercyjnych. Strona www placówki i inne cyfrowe punkty styku (jak aplikacja mobilna) to dla niego pierwszy test kompetencji całej placówki. Jeśli zamiast jasnych komunikatów, bezproblemowego dostępu do wyników czy transparentnej informacji o czasie oczekiwania, zderzy się z chaosem informacyjnym, jego doświadczenie dramatycznie spada. I to zanim jeszcze zdąży stanąć oko w oko z rejestracją, bądź z walczącym z opóźnieniami lekarzem.

Ocena poziomu obsługi w medycynie zaczyna się w świecie cyfrowym. Pierwsze noty nie są jednak przyznawane za ładny design, ale za… empatię operacyjną, czyli umiejętność udowodnienia pacjentowi, że cały zespół placówki od samego początku działa po jego stronie i szanuje jego godność, której najprostszą miarą jest po prostu czas. Dlatego pierwszym, co warto sobie uświadomić przed dokonaniem zmian na stronie internetowej, jest to, jak pacjent tę stronę w ogóle czyta.

Pacjent kontra przychodnia w sieci

Pacjent szuka odpowiedzi, ocenia wiarygodność, sprawdza, czy może zaufać danej placówce i znika. Czasem po 20 sekundach. Czasem po 4 minutach. Czasem wraca trzy razy przed umówieniem wizyty. A coraz częściej bywa, że trafia do serwisu przez… ChatGPT lub inne narzędzia AI. To nie pierwszy moment, gdy internet zmienia sposób, w jaki ludzie szukają informacji. W ciągu ostatnich trzydziestu lat obserwowaliśmy już kilka takich zwrotów akcji. Najpierw mieliśmy do czynienia z zachłyśnięciem się narzędziami komunikacji bezpośredniej, jak chociażby mIRC. Chwilę potem eksplodowała popularność czatów na interia.pl. Kto pamięta?

Sama komunikacja szybko przestała jednak wystarczać, pojawiła się nowa rozrywka – gry sieciowe. Quake, Ultrakill czy Diablo rozpalały nastoletnią fantazję w kafejkach internetowych. Pojawienie się stałych łączy w domach sprawiło, że do sieci trafiło znacznie więcej serc. Wiele z nich odnalazło się w pierwszych masowych społecznościach – były nimi platformy blogowe. Następne cały ten ruch został pochłonięty przez Epulsa, Grono i Naszą Klasę. Sądzę, że resztę tej historii pamiętasz!

W każdym z tych momentów jednym z ważniejszych mierników dla stron internetowych był ich zasięg. Obsesyjnie mierzono, ile osób weszło na stronę, kłócono się jak sprawdzać czy dane wejście jest równoznaczne z unikalnym użytkownikiem, czy może stanowi tylko jedną z wielu wizyt tej samej osoby. Gigantyczne profilowanie pojedynczych użytkowników doprowadziło nas do wprowadzenia w Europie RODO, które na chwilę oślepiło świat komunikacji marketingowej.

Teraz stoimy przez nowym wyzwaniem. Coraz więcej osób nie korzysta z typowych wyszukiwarek. Zadaje swoje pytania narzędziom AI. A AI wybiera, które strony pokaże człowiekowi jako źródło odpowiedzi. Dlatego analiza strony internetowej przestała być wyłącznie zadaniem marketingowym. Dziś to jedno z najważniejszych narzędzi zarządzania reputacją placówki medycznej. Strona nie pokazuje już tylko ile osób ją odwiedziło, jak wyglądała ich ścieżka i które z nich dokonały konwersji. Serwis internetowy, jest w stanie pokazać, czego pacjenci się boją, czego szukają, co budzi zaufanie, które treści uznają za eksperckie, gdzie placówka traci uwagę, a gdzie zaczyna budować autorytet.

Jak to wszystko zauważyć? Jak zweryfikować, czy nasza strona pomaga od samego początku budować z pacjentem relację opartą na zaufaniu? Zacznij od pytania:

Które treści najmocniej przyciągają uwagę?

Pamiętaj, że pacjenci nie czytają strony placówki od deski do deski. Skanują ją. Porównują informacje. Szukają odpowiedzi na konkretne pytanie. Dlatego pierwszą rzeczą, którą warto sprawdzać, są strony wejścia, czyli landing pages. W Google Analytics 4 znajdziesz je, przechodząc ścieżkę Raporty → Pozyskanie → Pozyskiwanie ruchu, a następnie ustawiając wymiar szczegółowy na „Strona docelowa + ciąg zapytania”.

To pokazuje, od których podstron zaczyna się kontakt użytkownika z placówką. I tu zaczyna się prawdziwa analiza PR. Bo jeśli większość ruchu trafia na artykuły edukacyjne, sekcje FAQ, opisy zabiegów czy treści eksperckie lekarzy, to znaczy, że placówka buduje autorytet przez wiedzę. Jeśli ruch wpada głównie na cennik albo formularz kontaktowy, relacja wygląda inaczej – bardziej transakcyjnie. Taka obserwacja nie jest jeszcze dla nas ani dobra, ani zła. To po prostu pokazuje, jak użytkownicy postrzegają markę. A PR powinien tę percepcję kształtować świadomie.

Skoro wiemy już, jakie treści nasz pacjent przegląda, dowiedzmy się, skąd do nas trafił. I tu robi się ciekawie. Google Analytics 4 traktuje ruch z ChatGPT trochę jak człowieka, który wszedł do restauracji tylnymi drzwiami, zjadł deser i wyszedł bez płacenia rachunku. W raportach zobaczysz źródło chatgpt.com / referral, ale nie poznasz dokładnego pytania, jakie użytkownik zadał modelowi. Dlatego wiele osób analizujących te dane jeszcze nie rozumie, co się dzieje. Ruch z narzędzi AI wygląda zupełnie inaczej niż klasyczne SEO. Użytkownik dostaje w czacie konkretną odpowiedź, w związku ze wzrostem jego świadomości klika w podany link, czyta wskazaną treść, weryfikując brak halucynacji i często od razu wychodzi. Nie odwiedza kolejnych podstron, nie tworzy ścieżki wizyty, nie daje dodatkowych śladów do analizy. Bez spacerowania po menu. Bez oglądania historii placówki czy zdjęć zespołu.

To całkowicie nowy model konsumpcji treści, ale gdy wiemy, jak go obserwować, również dostarczy nam ogromnej wiedzy. Jak? Będąc cały czas w sekcji Raporty → Pozyskiwanie → Pozyskiwanie ruchu, dodaj filtr dla wymiaru „Źródło sesji” = chatgpt.com, a następnie jako wymiar wiersza ustaw znane Ci już „Strona docelowa + ciąg zapytania”. Dzięki temu sprawdzisz, które artykuły AI poleca najczęściej, które treści mają najwyższy czas zaangażowania, czy użytkownicy przechodzą dalej, czy kończą kontakt na jednej stronie. To jest dziś jeden z najważniejszych insightów komunikacyjnych. AI bardzo rzadko poleca treści przypadkowe. Najczęściej wybiera strony konkretne, eksperckie, dobrze napisane, odpowiadające na jedno wyraźne pytanie, uporządkowane językowo i po prostu wiarygodne. A to odwrotność większości stron medycznych, które od lat mają problem z zatrzymaniem uwagi odwiedzających. Mówiąc wprost – AI też nie chce tego czytać.

Analizuj z głową

No dobrze, a co z ogromnie ważną w PR jakością uwagi? Jeśli dany artykuł ma długi czas zaangażowania, generuje powroty użytkowników, prowadzi do kolejnych odsłon, kończy się kontaktem albo jest regularnie odwiedzany za pośrednictwem AI – to z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że pełni ważną funkcję reputacyjną. Buduje zaufanie. To właśnie dlatego treści eksperckie mają dziś ogromne znaczenie PR-owe. Nie dlatego, że robią SEO, ale dlatego, że pomagają pacjentowi zdecydować czy zaufa zespołowi danej placówki. To dokładnie ten mechanizm, o którym pisze Donald Miller w swojej koncepcji StoryBrand – użytkownik nie szuka organizacji, która bez przerwy mówi o sobie. Szuka przewodnika, który pomoże mu rozwiązać jego problem.

Kolejnym niedocenianym raportem w GA4 są Eksploracje → Eksploracja ścieżki. To jedno z najlepszych narzędzi do analizy cyfrowego doświadczenia pacjenta. Możesz dzięki niemu zobaczyć, gdzie użytkownik przechodzi po wejściu na stronę, czy trafia do oferty, czy szuka konkretnego lekarza, czy wraca do FAQ i w którym dokładnie miejscu odpada z procesu. Już tak podstawowa analiza pozwoli zrozumieć, że największym problemem ze stroną nie jest mały ruch, ale to, że dany np. artykuł budzi lęk zamiast go redukować, oferta jest napisana zbyt technicznym językiem, a formularz kontaktowy sprawia, że użytkownik nie wie, jak (i w zasadzie po co) się z Tobą skontaktować. To są czyste problemy komunikacyjne. Czyli problemy PR.

Dobry PR zaczyna się od trafnych pytań. Neil Rackham w swojej klasycznej koncepcji SPIN Selling pokazywał, że skuteczna komunikacja zawsze zaczyna się od głębokiego rozumienia problemów odbiorcy, a nie od agresywnego prezentowania oferty. To samo dotyczy stron placówek medycznych. Treści, które najlepiej działają dziś zarówno w AI, jak i w tradycyjnych wyszukiwarkach, bardzo często odpowiadają na proste pytania:

Czy to normalne?
Czy powinienem się martwić?
Jak wygląda zabieg?
Czy to boli?
Ile trwa rekonwalescencja?
Jak przygotować dziecko do wizyty?

To nie są tylko pytania informacyjne, tylko głęboko emocjonalne. A PR w ochronie zdrowia zawsze dotyczy emocji. Z tego względu widoczność w AI staje się nowym polem walki o reputację. Coraz więcej nowoczesnych organizacji buduje dziś osobne analizy pokazujące co i jak na ich temat dostarczają narzędzia generatywnej AI, mierząc liczbę cytowań przez modele językowe oraz obecność w odpowiedziach generowanych przez ChatGPT czy Perplexity. Warto już teraz stworzyć w swoich systemach analitycznych osobne segmenty ruchu dla źródeł takich jak ChatGPT, Perplexity, Gemini czy Copilot.

Zaczyna to być bowiem zupełnie osobny, potężny kanał pozyskiwania uwagi – coś zawieszonego pomiędzy SEO, PR-em a obiektywną rekomendacją ekspercką. I z perspektywy placówki medycznej ma to ogromne znaczenie. Bo jeśli sztuczna inteligencja regularnie pokazuje treści placówki jako wiarygodne źródło odpowiedzi dotyczących zdrowia, komunikacji z pacjentem albo konkretnej procedury medycznej, to marka zaczyna budować potężny cyfrowy autorytet.

Największy błąd w marketingu medycznym?

Patrzenie na swoją stronę bardzo wąsko – wyłącznie przez pryzmat liczby bezpośrednich rejestracji, wypełnionych formularzy czy wykonanych telefonów. To zdecydowanie za mało. Strona internetowa jest dziś jednym z najważniejszych narzędzi budowania kompleksowego doświadczenia pacjenta. A to doświadczenie, jak pokazują badania związane z projektowaniem usług i strategią doświadczeń, bardzo często decyduje o lojalności, zaufaniu i ostatecznej reputacji marki. Pacjent ocenia placówkę na długo przed fizyczną wizytą w gabinecie. Ocena zaczyna się wtedy, gdy czyta artykuł, sprawdza język komunikacji, patrzy na zdjęcia, analizuje sposób tłumaczenia zawiłych problemów i obserwuje, czy organizacja mówi do niego po ludzku.

Właśnie dlatego analiza strony internetowej nie jest dziś jedynie technicznym dodatkiem do PR. Coraz częściej staje się jego absolutnym centrum. Bo reputacja placówki medycznej nie powstaje już wyłącznie w tradycyjnych mediach. Powstaje w doświadczeniu cyfrowym. A doświadczenie cyfrowe zostawia bardzo wyraźne ślady. Trzeba tylko nauczyć się je czytać.

– Michał Proszowski

Przypisy:
1 Badanie jakościowe przeprowadziliśmy metodą analizy semantycznej opinii zamieszczonych w wizytówkach Google pięciu placówek medycznych zlokalizowanych w pięciu różnych miastach Polski. Wszystkie analizowane placówki realizują zarówno świadczenia finansowane przez NFZ, jak i usługi komercyjne. Do badania nie włączono placówek należących do sieci medycznych.